Szymon Sabik: Zagraliśmy dużo lepiej i mogliśmy nawet zdobyć więcej bramek

’W pierwszej połowie mieliśmy problemy z wyprowadzeniem piłki, ponieważ Wisłok wyszedł na nas wysoko, co uniemożliwiało grę od tyłu. Znów tracimy bramkę w pierwszym kwadransie – po błędzie i kontrze rywali. Później gra trochę się uspokoiła, zaczęliśmy stwarzać okazje, ale nagle, po błędzie bramkarza, dostajemy gola na 0:2.
Na drugą połowę wyszliśmy zmotywowani po konkretnej rozmowie w szatni. Strzelamy jedną, później drugą bramkę i doprowadzamy do remisu. Niestety chwilę później Wisłok znów trafia i przegrywamy 2:3, ale nie poddajemy się, dalej atakujemy i przed końcem zdobywamy gola na 3:3, co dało nam pierwszy punkt w IV lidze.
Mecz był bardzo zacięty, dużo było twardej walki w środku pola. Niestety, znowu tracimy bramki po indywidualnych błędach, a na tym poziomie nie może to mieć miejsca, bo przeciwnicy takie sytuacje bezlitośnie wykorzystują. Na plus na pewno trzeba wyróżnić naszych bocznych pomocników – Karola Sępa i Sammy’ego. Trener w przerwie dobrze trafił ze zmianami, a w drugiej połowie pressing funkcjonował znacznie lepiej. To, co nie wychodziło w pierwszej części, w drugiej zaczęło działać. Zagraliśmy dużo lepiej i mogliśmy nawet zdobyć więcej bramek, a tym samym wywieźć z Wiśniowej trzy punkty.
Myślę, że jeśli chcemy punktować i wygrywać w tej lidze, nie możemy rozdawać tylu prezentów rywalom.”
– Szymon Sabik, zawodnik LKS Czeluśnica po zremisowanym 3:3 spotkaniu z Wisłokiem Wiśniowa (4 Liga Podkarpacka).
Foto: Konrad Kwolek