Kamil Matofij: W ostatnich minutach, po własnym błędzie, tracimy bramkę, po której pozostanie duży niesmak

Po zaciętym meczu z Izolatorem Boguchwała, zakończonym wynikiem 4-3 na niekorzyść Stali Łańcut, Kamil Matofij podzielił się swoimi przemyśleniami. Zawodnik zaznaczył, że mimo porażki drużyna widzi pozytywy, zwłaszcza w kontekście zmian, które wprowadza nowy trener Valerii Sokolenko. Matofij odniósł się również do kluczowych momentów meczu, podkreślając walkę do samego końca, choć ostatecznie błędy przesądziły o wyniku.
1. Kamil, na ławce trenerskiej Stali Łańcut doszło ostatnio do zmiany – nowym trenerem został Valerii Sokolenko. Jak wpłynęło to na drużynę? Czy widzisz jakieś zmiany w podejściu zespołu lub stylu gry pod nowym szkoleniowcem?
Od początku przyjęcia trenera Sokolenki drużyna wiedziała, że będzie trzeba sprostać wymaganiom trenera, poprawić aspekty przesuwania w defensywie, doskoku i agresji. Za nami dwa mecze, które prowadził trener i wydaje mi się, że idziemy w dobrym kierunku jako drużyna, pomijając błędy, które mogą się każdemu zdarzyć, byle nie często.
2. Ostatnio udało wam się wygrać, ale dzisiejszy mecz z Izolatorem Boguchwała przegraliście po zaciętej walce 4-3. Jak oceniasz to spotkanie i co, Twoim zdaniem, zadecydowało o wyniku?
Z Głogowem wygraliśmy, był to dobry mecz mimo aury pogodowej, która panowała. Natomiast dzisiaj zrobiliśmy wszystko, żeby chociaż wywieźć punkt z ciężkiego terenu, jaki jest na Izolacji, ale się nie udało. W ostatnich minutach, po własnym błędzie, tracimy bramkę, po której pozostanie duży niesmak.
3. Jak się czujesz w Stali Łańcut? Jakie są Twoje odczucia względem drużyny, jej morale i atmosfery w szatni, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wyniki? Czy czujecie się zmobilizowani do dalszej walki w nadchodzących meczach?
W Łańcucie czuję się dobrze, a jeśli chodzi o morale, to myślę, że z meczu na mecz będą one wyższe, ponieważ, jak wspominałem wcześniej, idziemy w dobrym kierunku.
Foto: Stal Łańcut