Dariusz Pałys – po latach w Czuwaju Przemyśl rozpoczyna nowy rozdział

Screenshot_2025-04-02-19-59-54-273_com.facebook.katana-edit

W najbliższą sobotę, 5 kwietnia, Czuwaj Przemyśl rozegra ligowe spotkanie z Wólczanką Wólka Pełkińska. To będzie szczególny dzień dla klubu i kibiców, ponieważ przed meczem oficjalnie pożegnany zostanie Dariusz Pałys. Po wielu latach gry dla Czuwaju przeniósł się do Gromu Wyszatyce, ale jego wkład w historię drużyny pozostaje niezapomniany.

Z tej okazji redaktor naszego serwisu, Patryk Białogłowski, przeprowadził wywiad z Dariuszem Pałysem, w którym zawodnik wspomina swoje początki, sukcesy oraz emocje związane z opuszczeniem klubu.

Początki w Czuwaju

Pamiętasz swój pierwszy trening w Czuwaju? Jakie emocje Ci wtedy towarzyszyły?

Tak, oczywiście, że pamiętam. Wzięli mnie na niego starsi koledzy z Ujkowic. Pamiętam, że miałem niezłego stresa. Jak koledzy prowadzili mnie do szatni, powiedzieli, że mają „świeżego zawodnika”. Trener powiedział „świeżak” – tak po pierwszym treningu przyjęła się ksywa, która została ze mną przez kilka lat.

Co sprawiło, że jako 12-latek wybrałeś właśnie Czuwaj Przemyśl?

Starsi koledzy grali wtedy w Czuwaju i to właśnie oni zabrali mnie na trening. Jednym z nich był Maciej Sanocki, z którym później występowałem w pierwszej drużynie Czuwaju.

Czy był ktoś, kto szczególnie Cię wspierał na początku kariery w klubie?

Tak, zawsze wspierała mnie rodzina. A w szczególności niestety już Śp. brat Piotrek. Był on kibicem Czuwaju z krwi i kości.

Wspomnienia i sukcesy

Masz na koncie około 55 bramek w lidze dla Czuwaju. Która z nich była dla Ciebie najważniejsza?

Było kilka bramek, które pamiętam do dzisiejszego dnia, ale jedna najbardziej utkwiła mi w pamięci. Była to pierwsza bramka w barwach Czuwaju w trampkarzach na meczu derbowym rozgrywanym na ulicy Sanockiej na 0-1. Mecz ten wygraliśmy 1-2. Zawsze też będę pamiętał bramkę ze Zrywem Młodów – strzeliłem wtedy z rzutu wolnego z okolic 30. metra i zdjąłem pajęczynę w bramce.

Czy jest jeden mecz, który szczególnie zapadł Ci w pamięć?

Chyba będzie to wygrana w pierwszej lidze juniorów ze Stalą Mielec. Było to moje pierwsze zwycięstwo z nimi, wcześniej zawsze dostawaliśmy srogie lanie.

Jakie były Twoje największe sportowe sukcesy w barwach Czuwaju?

Sukcesem na pewno był awans z drugiej ligi podkarpackiej do pierwszej, z rocznikiem dwa lata starszym. Grałem wtedy na prawej obronie. Kolejnym sukcesem było zajęcie miejsca na podium w pierwszej lidze podkarpackiej, ustępując tylko dwóm Stalom – tej z Mielca i z Rzeszowa. Wyprzedzając takie drużyny jak: Stal Stalowa Wola, Karpaty i Siarka Tarnobrzeg.

Do sukcesów nie zaliczam awansów z A klasy do V ligi w piłce seniorskiej, bo taki klub jak Czuwaj nigdy nie powinien grać w takich ligach. Moim osobistym sukcesem jest to, że w wieku 17/18 lat zostałem kapitanem pierwszej drużyny – być może najmłodszym w historii klubu.

Z którym trenerem współpracowało Ci się najlepiej i dlaczego?

Przez całą swoją przygodę w klubie miałem wielu trenerów i od każdego się czegoś nauczyłem. Z tego miejsca Bardzo Dziękuję Wszystkim!

Jednak najlepiej pracowało mi się z Trenerem Stanisławem Chomą. Był on dla mnie nie tylko trenerem, ale przede wszystkim bardzo dobrym człowiekiem. Nie mogę też zapomnieć o Trenerze Zbyszku Kowalu, który był moim pierwszym trenerem. Zawsze po meczu, gdy długo czekałem na autobus, zabierał mnie do siebie na obiad. Pierogi robione przez jego żonę pamiętam do dziś. 😁

Jeśli chodzi o piłkę seniorską, to muszę podziękować Trenerowi Markowi Rybkiewiczowi – to u niego zadebiutowałem w czwartej lidze.

Na koniec muszę wspomnieć o Trenerze Piotrze Błażkowskim, który trenował mnie w piłce seniorskiej najdłużej i z którym mam bardzo dobry kontakt po dziś dzień. Super trener i super gość. 🙂

Zmiana klubu i przyszłość

Co skłoniło Cię do przejścia do Gromu Wyszatyce?

Prezes Gromu przyjechał do mnie osobiście, przedstawił mi cele i plany na nadchodzący czas. Przekonał mnie.

Jakie są Twoje cele w nowym klubie?

Drużyna z Wyszatyc chce z czasem grać o ligę okręgową, a ja mam im w tym pomóc. Taki jest też mój cel.

Czy widzisz siebie kiedyś ponownie w roli związanej z Czuwajem – może jako trener lub działacz?

Oczywiście, że tak. Ja nie mówię żegnaj, lecz do zobaczenia. 🤍💛❤️

Życie poza boiskiem

Jak godzisz piłkę z życiem prywatnym i zawodowym?

Tu największe uznanie należy się mojej żonie, która jest naprawdę wspaniała i przede wszystkim wyrozumiała. Ja akurat jestem człowiekiem, który nie potrafi usiedzieć w miejscu, więc tydzień wygląda u mnie następująco:

Praca zawodowa od poniedziałku do piątku, do tego 7/8 treningów plus dwa mecze na weekend, bo jak wszyscy wiedzą, oprócz gry w piłkę, trenuję jeszcze drużyny LKS-u Ujkowice. Nawet w przerwie zimowej nie narzekam na nudę i zawsze idę po pracy na trening.

Masz jakieś rytuały lub przesądy przed meczem?

Nigdy nie miałem żadnych rytuałów, jedynie zawsze przed wejściem na boisko wykonuję znak Krzyża.

Jak wyglądałby Twój wymarzony skład Czuwaju z zawodników, z którymi grałeś?

Aleksander – Fudali, Kocaj, Klepacki, Piżyński – Adamski, Pałys, Furtyk, Sanocki, Świst, Buczyński. Plus: Sochacki, Guerrer, Zajączkowski, Zając, Turek, Gierczak, Łuc.

Dariusz Pałys zostawił po sobie piękne wspomnienia w Czuwaju Przemyśl, a w sobotę klub i kibice będą mieli okazję mu za to podziękować.

Grafika: Czuwaj Przemyśl